Wielki Piątek- wyobrażałam go sobie inaczej. Myślałam, że zabłąkany zajączek będzie kicał między miejscami siedzącymi w tramwaju, a tu takie rozczarowanie.
Godzina 23:00 - wracałam z rynku. Mgła była tak gęsta, że widoczność ograniczała się do 10 metrów. Najgorszy był ten przeraźliwy chłód. Ręce ledwo wyjęłam z rękawiczek, żeby zrobić kilka zdjęć na pętli autobusowej. Ale jak widać było warto.
(via galeriakrakow)
